


Po raz pierwszy USGA, R&A, PGA Tour i DP World Tour przemawiają jednym głosem – i dają sobie czas do 2030 roku na rozwiązanie sporu dotyczącego piłek golfowych. Dotychczasowy plan przeszedł do historii, a poszukiwanie realnego rozwiązania zaczyna się od nowa.
W tygodniu, w którym odbywały się mistrzostwa US Open 2026, cztery najpotężniejsze organizacje golfowe ogłosiły przełom: United States Golf Association (USGA), The R&A, PGA Tour i DP World Tour opublikowały wspólne oświadczenie, które zasadniczo zmienia dotychczasowe plany dotyczące ograniczenia zasięgu piłek golfowych. Do stycznia 2030 r. nie nastąpią żadne zmiany w tzw. Overall Distance Standard (ODS) – a to, co nastąpi później, jest bardziej niepewne niż kiedykolwiek.
Istota ogłoszenia jest jasna: pierwotny model dwuetapowy, który przewidywał nowe standardy testowe dla elitarnych graczy już od 2028 roku, a dla wszystkich golfistów od 2030 roku, został odrzucony. Zamiast tego obowiązuje teraz jednolita data wejścia w życie – najwcześniej w styczniu 2030 roku – a nawet ta data jest uzależniona od tego, czy zaangażowane organizacje do tego czasu nie wypracują zupełnie innego podejścia.
Pozostaje jednak zaangażowanie w realizację celu: należy ograniczyć odległość uderzeń w golfie zawodowym. Jak to osiągnąć, pozostaje kluczową kwestią otwartą.
Porozumienie opiera się na trzech spostrzeżeniach, do których doszli uczestnicy rozmów: po pierwsze, odległość uderzeń w golfie na najwyższym poziomie nadal wyraźnie rośnie. Po drugie, organizatorzy tourów wątpią, czy zrewidowane podejście testowe ODS rzeczywiście przyniosłoby pożądany efekt. Po trzecie – i to jest nowość – wszystkie strony są gotowe rozważyć alternatywne środki, które będą skuteczniejsze i mniej obciążające dla rynku piłek golfowych.
To, co na pierwszy rzut oka wygląda na wycofanie się, przy bliższym przyjrzeniu się okazuje się dyplomatycznym przełomem: po raz pierwszy w historii tej debaty PGA Tour i DP World Tour oficjalnie stoją ramię w ramię z organami regulacyjnymi. Przez lata organizacje te publicznie kwestionowały plany USGA i R&A lub po cichu je blokowały. Komisarz PGA Tour Jay Monahan jednoznacznie oświadczył w 2023 roku, że Tour nie może poprzeć proponowanej wówczas zmodyfikowanej zasady lokalnej (Modified Local Rule).
Fakt, że teraz wszystkie cztery organizacje wspólnie podpisują dokument, zmienia układ sił w tej debacie. Dyrektor generalny USGA, Mike Whan, który wystąpił przed prasą przy okazji turnieju US Open, wykazał się niezwykłą otwartością na zmianę kursu: „Być może istnieją pomysły, które rozważaliśmy w przeszłości, a następnie odrzuciliśmy – w oparciu o opinie organizatorów Tourów. Błędem byłoby nie wysłuchać ich ponownie teraz, skoro przecież mówimy o tych samych celach”.
Wspólne oświadczenie USGA, The R&A, PGA Tour i DP World Tour. pic.twitter.com/XjiIyrlSqR
— USGA (@USGA) 17 czerwca 2026 r.
Bardziej wymowne niż jakiekolwiek statystyki są osiągnięcia Camerona Younga w tym sezonie. Obecny mistrz turnieju Players Championship grał, jak wykazano, prototypem piłki Titleist, który już spełnia planowane nowe wymagania ODS – i, jak sam twierdzi, prawie nie zauważył różnicy. Podczas PGA Championship Young wyjaśnił: „Tą piłką łatwiej jest kontrolować uderzenia Ironami. Ma mniejszy spin, co po prostu pozwala mi lepiej kontrolować odległość, ponieważ jest bardziej przewidywalna”.
Ostatni uderzenie Younga podczas zwycięskiego występu w Players Championship przeleciało – przy sprzyjającym wietrze i toku – 375 jardów. Piłka zgodna z zasadami „rollback”, zaledwie nieznacznie mniejszy zasięg. Dla wielu obserwatorów to właśnie sedno problemu: jeśli nawet prototyp zgodny z przepisami w rękach jednego z najdalej uderzających graczy na Tourze nie wykazuje prawie żadnego efektu, podejście ODS może po prostu okazać się niewystarczające.
Ewolucja odległości na PGA Tour ilustruje, dlaczego w ogóle toczy się ta debata. W 2026 roku 22,2 procent wszystkich zmierzonych uderzeń z tee przelatuje co najmniej 320 jardów. Dekadę wcześniej, w 2016 roku, było to zaledwie 6,5 procent. Historycznie znaczące pola golfowe znajdują się pod presją, muszą być wydłużane, wymagają więcej wody, więcej środków chemicznych, więcej pieniędzy. Strategiczne wymagania gry zanikają, gdy każde par 5 można osiągnąć średniej długości Ironem.
To, że znalezienie wspólnego rozwiązania zajęło tak długo, nie jest przypadkiem. USGA i R&A od około ośmiu lat publicznie poruszały problem odległości – napotykając przy tym szeroki opór niemal ze wszystkich stron.
Producenci sprzętu, których model biznesowy opiera się w znacznej mierze na obietnicy większego zasięgu, odrzucili pomysł cofnięcia zmian i grozili podjęciem kroków prawnych. PGA Tour, której gracze są sponsorowani właśnie przez tych producentów, nie mogła poprzeć planu, który ograniczałby produkty jej partnerów. PGA of America, której zawodowi gracze klubowi musieliby egzekwować ten standard na co dzień, nie była w stanie zarządzać na poziomie lokalnym systemem opartym na dwóch rodzajach piłek – profesjonalnych i amatorskich. A LIV Golf czekało w tle na okazję, by zaprezentować się jako alternatywa, która pozwala na to, co organy regulacyjne chcą zakazać.
Do tego doszła presja polityczna z najwyższych szczebli: zgodnie z zbieżnymi doniesieniami amerykańskich mediów, również prezydent USA Donald Trump opowiedział się przeciwko cofnięciu zmian i podobno wywierał wpływ na debatę poprzez nieoficjalne kanały. Jego przebudowa pola golfowego East Potomac Golf Links w Waszyngtonie na pole o długości 8 000 jardów jest w pewnym sensie jego własną odpowiedzią na kwestię odległości: więcej miejsca, a nie mniej piłek.
Najciekawszym pytaniem nie jest to, co zostało odrzucone, ale co może nastąpić teraz. Oświadczenie celowo pozostawia pewną swobodę. Oficjalnie mają zostać przeanalizowane alternatywy, „które będą miały znaczący wpływ na odległość w golfie na najwyższym poziomie, przy jednoczesnym zminimalizowaniu zakłóceń na ogólnym rynku golfowym”, jak stwierdzono we wspólnym oświadczeniu.
Nie wymieniono konkretnych działań. W branży krążą jednak trzy scenariusze:
Rozdwojenie: różne zasady dotyczące sprzętu dla profesjonalistów i amatorów – zawodnicy z trasy turniejowej grają piłkami lub kijami o zmniejszonym zasięgu, reszta świata nie. Z punktu widzenia rynku byłoby to najbardziej eleganckie rozwiązanie: producenci mogliby nadal promować zwiększanie odległości wśród amatorów, a sport zawodowy byłby regulowany oddzielnie. Dyrektor generalny USGA, Whan, zasugerował, że ta opcja, odrzucona w przeszłości, powraca teraz do rozważań.
Ograniczenia techniczne dotyczące kijów: Dodatkowym rozwiązaniem mogłyby być zmiany w kształcie Driverów lub grubości powierzchni uderzeniowej.
Niezależne przepisy Touru: Ankieta rozesłana przez PGA Tour wśród swoich członków zawierała wyraźne pytanie, czy Tour powinien wprowadzić własny proces ustalania przepisów dotyczących sprzętu – analogicznie do różnic między NBA a FIBA w koszykówce.
Zbyt łatwo byłoby odczytać środową zapowiedź jako porażkę strażników przepisów. Sam Whan podkreślił, że presja czasu nie zniknęła: „To nie jest kolejny ośmioletni projekt. Musimy podjąć się tego z determinacją”.
Co faktycznie się wydarzyło: USGA i R&A zapobiegły grożącemu konfliktowi na wielu frontach – pozwom sądowym, dezintegracji, politycznemu sprzeciwowi – poprzez kontrolowane wycofanie się, aby ocalić nadrzędny cel. Projekt „Rollback” nie został porzucony. Jednak świat golfa zyskał czas, aby wdrożyć go w lepszy sposób, z szerszą akceptacją i być może z większą skutecznością.
Czy się to uda, okaże się do 2030 roku. Dystans wciąż rośnie – a zegar tyka.
18 Jun 2026
Największe federacje golfowe i profesjonalne serie Tour uzgodniły przesunięcie terminu tzw. „Golfball Rollback”. (Zdjęcie: Imago / ISI Photos)